O wszystkim (Reklama: ,)

Twarz jeńca zasępiła się . Znowu stracił nadzieję. Spoważniał i spochmurniał i można było poznać, że rozgrywa się w nim jakaś walka. Ślady prowadziły wzdłuż rzeki, potem skręciły nagle pód kątem prostym na prawo i wbiegły w gęsty las. Poprzez drzewa doszły do strumienia i tu, nad jego brzegiem, nagle się urywały. Po drugiej stronie strumienia trawa była mocno wdeptana w ziemię. Zsiadłem z konia i zacząłem badać dno. Po chwili ujrzałem ślady kopyt.Skierowawszywzrok we wskazanym przeze mnie kierunku, odparł:Byłem przekonany, że nasz jeniec należy do białych i że z jakiegoś określonego powodu, w jakimś zbrodniczym celu, rozstał się z nimi. Było mi jednak na rękę, że Jim posądził go o porozumienie z Indianami.Słowa, wypowiedziane przez Jima, poskutkowały od razu. Nieznajomy odparł: Mylisz się, mister Jim. Chciałem ujść przed czerwonoskórymi. Może kto inny w to uwierzy, nas nie okłamiesz. Ależ nie okłamuję! Po prostu, rozmyśliłem się i doszedłem do przekonania, że lepiej będzie wyznać całą prawdę.

(Reklama: , )