O wszystkim (Reklama: ,)
Postąpiłbyś pan rozsądnie rzekłem. I tak wkrótce dogonimy czerwonoskórych i pomówimy z białymi, wśród których jest również ten, któregoś okradł. Skonfrontuję pana z nim. Bynajmniej nie miałem na celu kradzieży. Oho! Czy ten koń nie jest jego własnością? Owszem, należy do niego. A rzeczy w kulbace? Również. Zechce pan twierdzić, żeś to wszystko otrzymał w darze? Nie. Możliwe są też inne ewentualności. Ciekaw jestem, jakie. Pożyczył pan konia? Tak jest. Pożyczyłem? Wykręt! Nie, to prawda. Będę zupełnie szczery. Wiem, że chcecie ścigać 30 czeiwonych. Słuchajcie więc! Tylko bez blagi. Nazwisko? Nazywam się Perkins. Pewien biały wynajął mnie wraz z dwoma westmanami, byśmy go przeprowadzili przez góry. On właśnie jest właścicielem konia. Któż to taki? Czym się trudni? Tego dokładnie nie wiem. Jest małomówny. Kazał się nazywać mister Dżafar. Dżafar? Ach! Mówi po angielsku? Od biedy można go zrozumieć. Podróżuje sam? Nie, z dwoma lokajami, których zaangażował w Londynie.

