O wszystkim (Reklama: ,)

Pożyczył mi go, bym jak najprędzej powrócił. Gdybyśmy się nie spotkali, czekałby na ten powrót wieki całe.Dalej! Przybył pan tutaj? Znalazł pan sztylet? Tak. Leżał pod krzakiem, otoczony gęstymi gałęziami. Zsiadłem z konia, schyliłem się by go podnieść. Gdym się wyprostował, ujrzałem ku memu przerażeniu oddział sześćdziesięciu do siedemdziesięciu Komanczów, ciągnąc,y od południa. Na twarzach mieli barwy wojenne, więc pojąłem, że skoro mnie odkryją, nie uniknę śmierci. Krzaki stanowiły moją jedyną osłonę. Nie mogłem ich opuścić. Po jakimś czasie przeciągnąłem konia z przeciwnego brzegu, zdając sobie sprawę, że Komancze niełatwo odszukają ślady na dnie rzeki. A potem, zamiast ruszyć na zachód i ostrzec towarzyszy, puścił się pan na pólnoc? Tak. Przyznaję się do tego,błędu. Ale usprawiedliwić mnie może paniczny strach przed czerwonymi. Nie uważam tego za dostateczny powód. Westman, którego przeraża widok pary Indian, przestaje być westmanem. Paru?

(Reklama: , )